czwartek, 9 lipca 2015

Ubierać, nie ubierać... ? Oto jest pytanie.



 Ostatnio pisałam o moim planie bycia 100% mamą. tutaj
Miałyśmy chodzić, zwiedzać, szaleć i oglądać. Tymczasem, bezwzględny upał zaaresztował nas w domu i jedynym celem naszych rodzinnych wycieczek stał się basen. Na co nie narzekamy, bo kąpielisko mamy pod nosem i przyjemnie było rodzinnie powygłupiać się w wodzie, szczególnie w taki skwar.
 Przy okazji tego tematu powinnam zapewne dołączyć do dyskusji, która rozbrzmiewa na forach i blogach i w której internauci próbują znaleźć odpowiedz na pytanie o nagość małych dzieci na plażach i miejscach publicznych. Naczytałam się tego, namyślałam i postanawiam do dyskusji nie przyłączać się. Bo skoro to, co dla mnie  normalne, szokuje większość populacji, a ta reakcja przeraża mnie, to znaczy, że nienormalna jestem ja. Postanawiam więc nie ściągać na siebie gromów i fal oburzenia i dołączam do postu zdjęcia Inki ubranej i nie burzącej zasad moralności. I co najważniejsze- radosnej.