szafa

Październik ma ogon wiewiórki.



Są rzeczy, które się nie starzeją. Są ubrania, które uwielbiam, mimo mijających lat i trendów modowych.

Tak właśnie jest z "wiewiórkową" sukienką, którą dostałam od Mamy jakiś czas temu. Uwielbiam ją, bo łączy w sobie pierwiastek sportowy z bardzo kobiecym. Jest niezwykle wygodna. Można ją nosić obuwiem sportowym, botkami, czy kozakami. Po prostu rewelacja.



 Dziś zarzuciłam na nią długi wełniany sweter, dodałam Convers'y i już byłam gotowa na jesienny spacer.




A czy Wy macie w swoich szafach takie "nieśmiertelne sztuki"?









sukienka- Devers
buty- Convers
sweter- vintage sklep
torebka- Primark 



 

Business class. 


 Obiecana męska sesja. Stylizacja odpowiednia do pracy, czy na urodziny babci. Prostota i elegancja.
Zapraszam do oglądania.
















koszula- Jules
jeansy- G-star
buty- Jules
kurtka mid-season - Jules
torba - Jules

Mogą Ci się spodobać:

 

Gotowi! Do startu! START!!

 Ostatni wakacyjny weekend. I już od poniedziałku Inka wraca do Niani, mama wraca do szkoły, a tata wraca... to znaczy, kontynuuje pracę.
  To nasze ostatnie nie szkolne rozpoczęcie roku. Już za rok będą szkolne kolory, szkolne mundurki, które, nawiasem mówiąc, bardzo lubię. Ale w tym roku witamy wrzesień kolorowo, jak na księżniczkę przystało. Zapraszam na małą inkową stylizację.















spódniczka-Tex Carrefour
buty- Kiabi
koszulka- Kiabi
plecak- King Jouet
Peppa Pig- King Jouet

A w jakich kreacjach powitają nowy rok szkolny Wasze pociechy?
Podzielcie się pomysłami w komentarzach.

 

W pustyni i w puszczy.


 
 Myślę, że to będzie ostatnie letnie otwarcie naszej szafy. Mam nadzieję, że już wkrótce, w jesiennej odsłonie, zobaczycie inkowego tatę. Planuję zrealizować kilka męskich stylizacji, które być może pomogą wam w wyborze świątecznych prezentów.
 Ale wracając do moich półek...

  Dziś jedna z mych ulubionych spódnic. Doskonale sprawdza się w wersji klasycznej i sportowej mimo, że została zaprojektowana do jazdy na rowerze. I to właśnie dzięki temu jest niezwykle wygodna. Ukryte pod spódnicą spodenki, pozwalają na swobodę ruchu, chociaż jest ona dość krótka.
  Delikatna, pastelowa żółć zdecydowania trafia na listę moich ulubionych kolorów.
 Góra to najprostsza bluzka, jaką udało mi się znaleźć. Granat podkreśla barwę wykończeń spódnicy.
Letniego charakteru całości dodają sandały, które widzieliście już tu oraz jeden z moich ulubionych kapeluszy.
A wy lubicie nosić kapelusze?













spódnica- Le Coq Sportif
bluzka- Promod
kapelusz- Pepe Jeans
sandały- klik
łańcuszek- Swarovski

 

Już nie ma dzikich plaż...


I jeszcze jedna ciuchowa odsłona. Tym razem moja. Spódnice wybłagałam u przyjaciółki. Zakochałam się w niej od pierwszego spojrzenia. Dostałam w komplecie z bluzką.
 Stylizacja romantyczna, ale nie kiczowata. Biel w akompaniamencie opalenizny, której już zdążyłam się dorobić, bardzo mi się podoba. A wam?





















spódnica i bluzka kupione w Rosji

Sur la plage abandonnee. 


Gościnnie na blogu inkowa ciocia w bardzo letniej odsłonie. Lekko i niezobowiązująco.
Przenieście się razem ze mną na korsykańską plażę i cieszcie oczy.























koszulka- nadmorski sklepik, bawełna z bambusa, produkcja Bali
spodnie- Kiabi

W moim ogrodzie, gdzie radość gości.

                                                                             


Realizację tej sesji poprzedziła seria dziwnych wypadków. Ciągle czegoś zapominaliśmy, czegoś nam brakowało, musieliśmy kilkakrotnie wracać do domu. W rezultacie, z dwóch godzin przeznaczonych na pstrykanie zostało nam dosłownie 15 minut. Misternie ułożona fryzura została zastąpiona zwykłym kucykiem. Makijaż rozpłynął się w upale. Nie tak miało być.

A może to i lepiej. Naturalniej. Zwyczajniej. I w korelacji ze scenerią.
Sukienka to mój prawdziwy skarb. Kupiona za 1/15 ceny, czyli za prawdzie grosze, czy też centy.
Takie zdobycze cieszą mnie ogromnie.
 Inkowy tata próbuje wcielić się w gangstera. Ha, ha... Ale koszule ma naprawdę fajną. I równie sprytnie upolowaną.
Co myślicie o naszej ogrodowej stylizacji?















 sukienka- Pepe Jeans
sandały- Anna Field
















koszula- Pepe Jeans
bermudy- Jules
buty- Puma Disc

PODOBE POSTY:

 

Sprytne plażowanie.


 W tym roku postawiłam siebie pod ścianą i już wiosną pozbyłam się wszystkich kostiumów kąpielowych, które miałam od lat i które nijak nie pasowały ani do mej figury, ani wieku. I co tu ukrywać, po prostu były porządnie zużyte. Ale dopóki zalegały w mojej szufladzie, kupno nowego stroju odkładałam na później kwitując sytuację zdaniem: "Jeszcze tylko ten sezon". I tak sezony mijały, a ja chudłam, tyłam, rosłam, malałam i wciąż  plażowałam w tych samych majtach.

 Na poszukiwanie nowego stroju wybrałam się pełna entuzjazmu, który jednak uleciał ze mnie równie szybko, jak bąbelki z coca-coli.
 Czy po tym świecie chodzą tylko panny z nogami po szyję i biustem kształtnym, pięknym i ogromnym?
Majtki powycinane po same łokcie, a biustonosze, albo mnie ściskały jak opaska do włosów, albo żyły własnym, niezależnym życiem.
A jak już znajdowałam coś, co by mi mogło dodać uroku, a nie wyolbrzymić wszystkie me mankamenty, cena dorównywała stawce za nowe Ferrari. 
Moją ostatnią deską ratunku był sportowy sklep Decathlon i okazał się on strzałem w dziesiątkę. Zdecydowałam się na kupno kostiumu w wersji podstawowej, a więc i najtańszego. Cena naprawdę przyjemna.
Wybrałam dwa stroje z gamy 5 dostępnych kolorów. Dzięki wymiennym sznureczkom z dwóch kostiumów można zrobić 10 wersji. Sami zobaczcie.
I Ola rada i portfel zadowolony.
Sprawdziłam - w polskiej sieci Decathlon "moje" stroje też są dostępne.










Lato w kolorze indygo.

Przyszedł czas na inkową stylizację. Obiektyw kocha ją z wzajemnością i nie dała się długo namawiać do pozowania. Nie dajcie się zwieźć poważnej mince. Radości było co nie miara, a kamieni w bucikach jeszcze więcej.













sukienka - Coccodrillo
top - Coccodrillo
sandałki - Kiabi
kapelusz - Kiabi

 

Down the corner.


Ta sesja postawiła nas pod ścianą. Streetwear, szaleństwo pierwszych dni lata i graffiti naszego kumpla w tle. Przez chwilę znów byliśmy parą dwudziestolatków. Bawiliśmy się świetnie. A co nam z tego wyszło? Oceńcie sami.











 koszulka- Africa Is The Future
spodenki- H.Landers
buty- Reebok PUMP










sukienka- House
buty- Bershka

 

Otwieramy drzwi naszej szafy.



Postanowiłam zainicjować na blogu stronę, tworzoną przez nasza trójka. Oprócz mnie, która z miłości do ubrań, tracę często i gęsto władzę nad portfelem, pojawi się jeszcze inkowy tata. Jego pierwiastek kobiecy ujawnia się w błysku oka, gdy planujemy zakupy, a w przymierzalniach czuje się jak rekin w oceanie.  Będzie też nasz Inul, który po prostu nie ma wyboru z takimi rodzicami i od małego lubi się stroić, mizdrzyc i przebierać.

 Pierwszej naszej sesji daleko do perfekcji, ale było radośnie i rodzinnie. Inki na zdjęciach nie ma, bo szalała na swoim rowerze, ale miała ubaw po pachy obserwując wyginających się "starych". Dobrze, że jeszcze daleko nam do etapu: "Mamo, nie rób mi siary".
  Zobaczcie jak nam to wyszło. Czekamy na rady, zarzuty i komentarze.











koszula- skarb z lokalnego sklepiku
spodnie- jak wyżej
buty- Convers
kapelusz- H.Landers











koszulka- Jules
spodenki- H. Landers
byty- Bata
czapka- Kiabi