piątek, 24 lipca 2015

Matka zamaskowana.


Wielkie odliczanie czas zacząć!
 Dokładnie za tydzień wystawimy swoje, już nie takie blade, ciała na cudowne słońce południowej Korsyki.
Doczekać się nie mogę.
Właśnie z tej okazji przetestowałam dla was, i jeszcze bardziej dla siebie, zestaw maseczek firmy LOMI LOMI, który podarowała mi moja Ania kochana.

7 maseczek na 7 dni tygodnia!! Fantastyczna sprawa. Magiczne czarne pudełko zawiera tygodniową terapię, która ma przywrócić skórze zdrowy i promienny wygląd. Znajdziecie tu maseczkę aloesową, z miłorzębem japońskim, acelorą, winogronami, ogórkiem, granatem oraz jaśminem. Klasy i posmaku profesjonalizmu kosmetykom dodaje sam sposób użycia. Maseczki podane są na delikatnych lnianych skrawkach, które idealnie wpasowują się na buziulkę. Ojojoj!!
 Pozostały na masce preparat wklepuje się w skórę stóp, dłoni oraz łokci. Francja elegancja.
 Zafundowałam sobie więc tę pachnącą seryjkę. I wiecie co? Promienieje! Nie wiem, czy to zasługa delikatnej opalenizny, czy maseczki rzeczywiście zrobiły swoje. W każdym razie czuję się pięknie. A jeśli ten kosmetyk to tylko pic na wodę, to i tak tak skutecznie wymasował moją dusze, że polecam go z całego serca.