czwartek, 11 czerwca 2015

Typy czerwcowe.

 Spece od marketingu wymyślając chwyt z darmowymi próbkami dodawanymi do czasopism mieli na myśli klientów takich, jak ja. Bo ja się prawie zawsze daję "naciągnąć" i w dodatku jestem z tego zadowolona.

Jeśli chodzi o kosmetyki są one często dobrych firm i produktu jest na tyle dużo, że spokojnie można sobie z nim pożyć.
I tak na przykład w czerwcowym numerem francuskiego ELLE zdobyłam szminkę BOURJOIS SHINE nr37. Zazwyczaj noszę pomadki w odcieniach beżu i delikatnego różu. Tym razem kolor jest wyraźny i intensywny, ale jednocześnie nadaje ustom blask, co obiecuje producent nazwą Shine.
Ale co mnie najbardziej zaskoczyło, szminka jest naprawdę trwała. Przeżyła picie kawy, kanapkę z twarogiem i słodkie całusy mojej córki.
Szczerze polecam!
 Moje włosy nie są powodem do dumy. Suche, cienkie i lekko zniszczone. Wypróbowałam już prawie wszystko, co znalazłam na rynku polskim i francuskim i zdecydowanie pierwsze miejsce zajmuje odżywka L'oreal z serii profesjonalnej.
Tym razem w wersji do włosów zniszczonych i delikatnych, ale równie doskonała jako odżywka do włosów suchych i farbowanych.
 Niezwykłość produktu potwierdza moja przyjaciółka Ania, ta od wybuchowej sałatki tu przepis.
Co dwie głowy, to nie jedna.
 Mój ostatni czerwcowy typ to lekkie zapachy Sephory. Jako pierwsza wypróbowała je moja Mama, a teraz zagościły również w mojej letniej kosmetyczce, jako odskocznia od perfum. Świeża Herbata cytyrynowa na upalne dni. Karmel lubię nosić wieczorem do letnich sukienek i słomkowych kapeluszy. Pachnie słodko, mlecznie, gorąco.
Ciekawe co mi przyniesie lipiec?