wtorek, 9 czerwca 2015

Na ludzi bezmyślnych.



Nie zabłysnę dzisiaj. Nie stworzę żadnego odkrywczego postu. Ale skoro już się tyle pisze, mówi, trąbi, a idiotów (bez przeproszenia) nie brakuje...

 Powiem wprost: dziecko pozostawione w samochodzie podczas upałów- umiera. Umiera w męczarniach. Jak to jeszcze inaczej powiedzieć, żeby trafiło? Bo nie trafia.
 W ostatni czwartek na północy Francji wydarzyła się tragedia.
Ojciec wiózł 4-miesięczne dziecko do żłobka. Dopiero po wyjściu z pracy przypomniał sobie, że nigdy do tego żłobka nie dojechali. I już nie dojadą. Zapomniał.
Bo praca, obowiązki, projekty zawodowe...
Co czuje matka?
To nie pierwszy taki wypadek i, obawiam się, że też nie ostatni.
Nie istnieje żadne: "tylko na 5 minut", "tylko skoczę do warzywniaka", "nie chcę go budzić".
Pisała na ten smutny temat niedawno Lady Gugu na swoim blogu http://ladygugu.pl/uwaga-tak-umiera-dziecko-w-rozgrzanym-aucie/comment-page-1/#comment-28240.
Dobitnie i ostro. Bo tak należy o tym mówić.
 Producenci prześcigają się w wymyślaniu brzęczyków, dzwonków i trąbek, które mają ci przypomnieć o małym pasażerze na tylnym siedzeniu. Według mnie to paranoja, ale jeśli dzięki temu unikniemy tragicznych skutków ludzkiej bezmyślności...
 Miejcie uszy i oczy szeroko otwarte. Bądźcie wrażliwi na cierpienie dzieci. Nie tylko tych pozostawionych w samochodach.
Ich życie zależy od was.