sobota, 27 czerwca 2015

Jak Francja za pomocą taśmy klejącej walczy z terroryzmem.


 Wczoraj, w miejscowości oddalonej ode mnie o 5 km, wydarzyła się tragedia uznana za przejaw terroryzmu. Nie będę pisać tu o polityce, bo się na niej nie znam, ani o religiach, bo to dalece prywatna sprawa. Chcę tylko przekazać Wam moje spojrzenie na to, co teraz tu się dzieje.

 Na Francję padł, całkiem zrozumiale, blady strach. Ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia i podjęto wszelkie możliwe kroki, by zapewnić nam bezpieczeństwo. Na 3 dni. Wzmożona kontrola i ochrona ma trwać jedynie 3 dni, co ogłoszono wszem i wobec. Nie wiem, na co liczą władze? Że ewentualny terrorysta nie potrafi zaplanować ataku na dzień czwarty? Że wizja trzech dni o natężonej aktywności policji ostudzi całkiem jego zapał do terroryzowania? Być może i mam nadzieję.
 U progu hipermarketu "sprawdzono" mi dziś torebkę, to znaczy starszy pan rzucił na nią zmęczonym okiem. I gdybym przenosiła w niej bombę wielkości strusiego jaja, pewnie i tak by jej nie zauważył.
Ale jestem drobną blondyneczką, a nie ciemnowłosym brutalem z brodą. Bo terrorysta brodę musi mieć.
 Chociaż, jak zapewniała w radio sąsiadka tego, który dopuścił się wczorajszych okrucieństw, broda jego wcale nie była długa.
 My, Polacy szczególnie jesteśmy wyczuleni na panów (bo panią z brodą znam tylko jedną) ze znacznym owłosieniem. Daleko idące są nasze uprzedzenia i dyskryminacja innych, a co gorsza, z determinacją przekazujemy je młodszym pokoleniom. I choć z uporem walczymy ze stereotypem, że każdy Polak to pijak i po ulicach naszych miast chodzą białe niedźwiedzie, to dla nas każdy pan z brodą, to terrorysta. A już za imię Abdul, od razu skazalibyśmy go na dożywocie. Śmiało sobie jednak poczynamy jeżdżąc po całym świecie, otwierając polskie sklepy z kiełbasą oraz zakłady fryzjerskie, oczekując ogólnej akceptacji i tolerancji dla naszej kultury.
 Wracając do francuskiej walki z terroryzmem: ponieważ w ciągu kolejnych trzech dni ( właściwie teraz to już został tylko jednego) rząd spodziewa się kolejnego ataku, pod szkołami stoją panowie uzbrojeni po koniuszki uszu i straszą siedmiolatki opuszczające mury budynku.
 Najskuteczniejszą jednak, według władz, bronią jest... taśma klejąca! W pociągach zaklejono podwójnym (!) krzyżem z taśmy półki na bagaż, by tym samym uniemożliwić pozostawienie jakichkolwiek niezidentyfikowanych pakunków. To samo uczyniono z koszami na śmieci.
Już sobie wyobrażam terrorystę, który po skrupulatnym zaplanowaniu pozostawienia bomby w koszu na śmieci przeklina siebie w duchu: "O rany, taśma klejąca!! A ja zapomniałem nożyczek!! I już po ataku! ".