wtorek, 26 maja 2015

Lubię być mamą międzynarodową.







 Dzień matki obchodzę drugi raz. Chociaż... nie! Czwarty!!
Mam to wielkie szczęście, że we Francji i Polsce te daty się nie nakładają, więc mam podwójne święto. Inka fabrykuje prezenty z Nianią, inkowy tata nadrabia upominkami kupionymi. Jest miło. Nawet bardzo. Lubię być mamą międzynarodową.

 Na pewno byłabym tak samo szczęśliwą rodzicielką, wychowując swoje dziecko w Polsce, ale to, że rozmawiamy z Inką po polsku w kraju, w którym niewiele osób rozumie ten język, dodaje naszej córkowo-matkowej relacji pewnego czaru, wyjątkowości.
 W ogóle czarownie i wyjątkowo jest być mamą Inki. Uwielbiam pokazywać jej świat, cieszę się z każdego kroku, dokonania, wyzwania. Lubię tworzyć razem z nią nasze dwukulturowe, trójjęzyczne zwyczaje rodzinne. Lubię być mamą międzynarodową.
 Lubię po prostu być mamą. Lubię też to, że będąc mamą nie przestałam być Olą. Mimo wszystkich zmian, które Inka wniosła w nasze życie, mam czas i energię na swoje pasje, marzenia, hobby.
Czy można chcieć czegoś więcej? Lubię być mamą międzynarodową.
 Lubię też być międzynarodową córką mojej Mamy, której składam najpiękniejsze międzynarodowe życzenia w dniu Jej święta.