poniedziałek, 18 maja 2015

Francuzi budują mosty.


 Dobry Francuz, to wypoczęty Francuz. Wiadomo, nadmiar roboty, nawet najlepszej, szkodzi.
W państwie serem i winem płynącym system wypoczynkowy został rozbudowany do perfekcji.
Szczególnie cieszą się tym urzędnicy państwowi, którzy w momencie podpisywania umowy o pracę, wiedzą, iż maja w niej zapewnione dożywocie. Można więc nóżki na biureczku położyć i spokojnie sobie pobimbać przez maksymalnie 35 godzin tygodniowo. (Zapewne są wyjątki od tej reguły, żeby nikogo nie obrazić.) Chociaż w poniedziałki to się jeszcze nie ma co do urzędu wybierać, bo poniedziałek jest zaraz po weekendzie. Zbyt brutalne przejście do biurowej rzeczywistości może być niebezpieczne. Analogicznie- piątki są już weekendu początkiem.
 A więc trzy dni od 8 do 17. Z dwugodzinna przerwą na jedzonko oczywiście. Pracownik głodny, to pracownik zły.
 Ale to jeszcze nie wszystko. Francuzi wymyślili system "mostów". Co prawda i u nas długi weekend majowy należy do tradycji, ale żabojady maj sobie "zamostowali" totalnie.
1 maja-wiadomo. Jeśli wypada w czwartek, piątek lub poniedziałek mostek gotowy.8 maja- rocznica zakończenia II wojny światowej. I kładka jak wyżej. 14 maja- Wniebowstąpienie. Kierujący się głęboko posuniętą logiką, laiccy Francuzi świętują Ascension i mają okazję do kolejnego długiego weekendu. I na deserek Zielone Światki w ostatni poniedziałek maja.
 Nie do końca jestem pewna, czy każdy mieszkaniec tego pięknego kraju wie, czemu do pracy nie idzie. Ale czy to ważne? Ja nie narzekam, ja się przyłączam!