niedziela, 1 listopada 2015

Jest tylu lepszych ode mnie...



Jestem. Wróciłam. Nieźle mnie przeszkolili i padam na twarz.
Ale to twarz szczęśliwa, bo szkolenie udało mi się zaliczyć i mam swój pierwszy francuski dyplomik na instruktora kolonii i zajęć pozaszkolnych. Nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie, ale jeszcze kilka lat temu przez myśl by mi nie przeszło, że będę posługiwać się francuskim, a co dopiero uczestniczyć w jakiś szkoleniach w tym języku.



  Przez ten tydzień zaniedbałam bloga i przyznam szczerze, że nie łatwo mi wrócić do pisania. Nie dlatego, że już mnie to nie cieszy, nie bawi, nie fascynuje. Wręcz przeciwnie. Pomysłów mam sporo. Jednak obserwując blogi "koleżanek po fachu", łapię lekkiego doła. Teksty ciekawe, fantastyczna grafika, cudowne zdjęcia i masa czytelników. Czy jest więc sens w tym moim pisaniu?
   Z drugiej jednak strony skoro udało mi się poskromić język "żabojadów", to czemu i tu nie dać ponieść się fali. W końcu Kraków też nie powstał w ciągu jednego dnia.
Więc będę podglądać lepszych i małymi kroczkami podążać do obranego celu. I tego Wam również życzę w ten dzień zadumy i refleksji.


A tymczasem zajrzyjcie na blogi, które zadziwiają mnie perfekcją:


Miłej lektury. I o mnie też nie zapominajcie.;)