piątek, 20 listopada 2015

Zimowe rozpieszczanie.


 Jutro ma nastąpić diametralne pogorszenie pogody. Temperatura spadnie o 10 stopni i zrobi się już trochę zimowo.
Znajomi zaczynają narzekać, że zimna nie lubią, a ja ciesze się na tę zmianę. Bo jestem właśnie zmianolubna. I w pogodzie i w życiu.

 Każda pora roku niesie ze sobą jakiś inny czar, a ja staram się tę niezwykłość wykorzystać, by tworzyć i kontynuować nasze małe rodzinne tradycje.
Co lubię robić zimą?

1. Kino.
Od jakiegoś czasu nasz repertuar podyktowany jest potrzebami i możliwościami Inula, który po dwóch seansach zakochał w dużym ekranie i nie przepuści. I chociaż nie możemy obejrzeć ostatniego Bonda,z radością zatapiamy się w kinowych fotelach. Szczególnie gdy na zewnątrz wieje i dmucha. We Francji nauczyłam się jeść słodki popcorn, który wcześniej wydawał mi się nie do pokonania. A więc kino, popcorn i zima.



2. Smaczniejsze gotowanie.
 Zawsze powtarzam, że ja nie gotuję, ja robię jedzenie. Żeby nie być głodnym. Nie ma we mnie polotu i kulinarnej wyobraźni. Jednak zimą chce mi się trochę bardziej i gdy za oknem szaro lub biało, staram się, by nasze talerze były bardziej kolorowe. Ostatnio koleżanka podpowiedziała mi świetnego bloga, na którym mnóstwo przepisów dla bezmięsnych, jak ja. (tu) Wypróbujcie Muszle z cukinią i sosem camembert. Rewelacja!

3. Zakupy przez internet.
Inkowy tata i ja bardzo lubimy zakupy. Nie ważne, czy kupujemy bułkę tartą, komputer, czy jeansy, zawsze sprawia nam to przyjemność. Gdy jednak dni stają się krótsze, każda swobodna minuta jest na wagę złota. Począwszy od listopada przerzucam się na zakupy jedzeniowe przez internet. Szybciej, bardziej przemyślanie, taniej i urozmaicono, bo czasem wpadnie w oko dział, który w sklepie machinalnie omijamy.

4. Książki
Ktoś bliski ostatnio powiedział mi, że dobra książka to rarytas. Rzeczywiście. Pierwsza stronica wyczekanej powieści jest dla mnie świętem. I chociaż ostatnio czasu na czytanie przeznaczam za mało, mam nadzieję, że tej zimy nadrobię zaległości.




5. Manualnie.
Więcej za to czasu spędzam na manualnych zabawach z Inką. Nie posiadam żadnych zdolności w tym kierunku i teraz po latach mogę się przyznać, że to Mama ratowała mnie ze szkolnych plastycznych opresji. Ale chyba tu nie o talent chodzi, a o świetną zabawę. A ja już wyszukując pomysły i inspiracje cała się raduję. Często na przykład zaglądam na krokotak.

6. Gry.
To doskonały pomysł na wieczór bez telewizora. Monopoly, Cluedo, szachy, czy bierki. Od czasu do czasu ze znajomymi umawiamy się na takie wieczory przy planszy, gdzie długie godziny mijają nam wśród śmiechów i zdrowej rywalizacji.

7. Dla oka.
A gdy mam ochotę oderwać się troszkę od codzienności, zaglądam na Stylowych ,by podejrzeć piękne wnętrza, znaleźć ciekawe przepisy i pomysły na DIY lub po prostu napatrzeć się na ładne zdjęcia. I chociaż czas to bezproduktywny, zimą można sobie pozwolić na delikatne marnowanie czasu.

Wiem, że nie odkryłam tu niczego nowego, ale tak właśnie życzę sobie spędzić zasłużony zimowy odpoczynek.
A Wy co lubicie robić, gdy ciemność zapada za wcześnie?