poniedziałek, 26 października 2015

Życie nie znosi próżni...



Pisałam Wam już kiedyś o naszej lodówkowej liście TO DO. Wpisujemy tam wszystkie nasze małe i duże projekty. Sprawy niecierpiące zwłoki i te, które mogą poczekać.
Cieszy mnie każda ukończona sprawa, bo nie lubię, gdy coś mi wisi nad głową, gdy coś czeka na realizację.
Ale tak już się dziwnie dzieje, że gdy tylko jedno z listy skreślamy, to zaraz się pojawiają dwie inne rzeczy, które załatwić trzeba natychmiast. I w ten sposób ta nasza lista z lodówki nigdy nie znika i zawsze któreś z nas coś "musi".


   Patrząc dziś rano na tę kartkę papieru, pomyślałam o życiu, które jak ta lista, pustki nie znosi i zawsze jest coś, o co martwić się trzeba lub po prostu, o co nie martwić się nie można. Problemy nasze i bliskich, przyjaciół, nieprzyjaciół czasem... Zawsze jest coś , co szumi nam w tyle głowy. Zawsze jest ktoś, za czyj uśmiech oddać by można majątek.



Dlatego, jeśli traficie na moment, w którym lista zniknąć może z drzwi lodówki codzienności, cieszcie się nim i doceńcie. Bo życie z rzadka rozpieszcza nas wolnością od zmartwień.
Ot, tak refleksyjnie dziś mi się zrobiło. Jesiennie, mimo ostatnich wiosennych podskoków.
Niech moc będzie z Wami!





Mogą Ci się spodobać:
Jak przetrwać wrzesień i nie zwariować.
Ze złością.
Powtórka z rozrywki.
Jak Francja za pomocą taśmy klejącej walczy z terroryzmem.