piątek, 16 października 2015

Padnij-powstań. Mucha słucha.



  Myślałam, że jak szkolny na dobre się rozkręci, to wszyscy zebraniowymyślacze wrzucą na luz.
Ale nie! Nadal odsiaduję swoje darmowe dupogodziny i wracam do domu po nocy.
Właściwie rozłożenie leżanki na szkolnym korytarzu nie byłoby głupim pomysłem, a na pewno bardzo ekonomicznym.

   Pędzę jednak na łeb, na szyję do domu, żeby chociaż mojego Inula przed snem zobaczyć i jej poczytać. Bo nacieszyć się nie mogę, że ona tak lubi te nasze wspólne lekturki i, że woli oglądanie ilustracji, niż telewizji. (chociaż wsiąknęła w kino:) ). Chwilo trwaj!
  Wpadam więc do domu, czytam jej, całuję na dobranoc i zalegam na kanapie. I właśnie teraz tak zaległam, więc pomyślałam, że jeśli o czymś mam pisać, to o tym, co teraz w mojej głowie wciąż siedzi, czyli wieczorne wierszyki. ( Bo chyba reforma francuskiego szkolnictwa mało Was interesuje?).



 O pierwszej pozycji długo nie będę się rozpisywać, bo wiele moich koleżanek blogerek już o niej wspominało. "Zeszyt treningowy mowy" Marty Galewskiej-Kustra jest skierowany do rodziców, nauczycieli, logopedów, wychowawców i pozwala w dość prosty i przyjemny sposób osądzić, czy mowa malucha rozwija się tak, jak powinna. Ćwiczenia podzielone są według wieku i stopnia trudności i nie można ich nazwać inaczej, jak nauka przez świetną zabawę.




 Ale Inka i ja najbardziej uwielbiamy muchę Fefe, która jest bohaterką książki "Z muchą na luzie ćwiczymy buzię".

Fefe jest genialna i wszystko potrafi, a najlepiej zna się na ćwiczeniach artykulacyjnych, które czytelnik wykonuje nawet nie wiedząc kiedy.
Inka moja jeszcze jest troszkę za mała, by w pełni docenić walory tej pozycji, ale gdy mama czyta jej o Fefe, radości jest moc.


  Pisząc o poprzednich książkach nie wspomniałam o wyśmienitej rysowniczce Joannie Kłos, która stworzyła ilustracje również do "Wierszyków ćwiczących języki".

 Rymowanki w tej książce ułożone są według wieku. Od czterolatka do siedmiolatka, a na samym końcu znajdują się "Ćwiczenia dla chojraków", czyli wyjątkowa gimnastyka języka.
"Wszystkie zawarte tu wierszyki zostały przygotowane z uwzględnieniem odpowiednich etapów rozwoju mowy dziecka: zawierają tylko te głoski, które w danym wieku powinno już wymawiać."
 Nie znajdziecie więc tu żadnych królów Karolów, ani stołów bez nóg. Nauka artykulacji jest wspaniałą zabawą.






 Polecam czytanie wszystkich trzech książeczek w komplecie, ale nie jest to wymogiem.
   No, dobrze. Zmykam. Bo przede mną weekendowy maraton. Będą mnie doszkalać. Bo nauczyciel niedoszkolony, to nauczyciel zły. I nie zgodzić się nie mogę. Ale nauczyciel wykończony jest jeszcze gorszy.
  Jutro Inka będzie mnie stawiać na nogi takim oto wierszykiem:
Udza, udza, udza,
mama mnie dobudza.
Udze, udze, udze,
a ja mamę budzę.


Inka i Mama czytają:
Zeszyt treningowy mowy, Marta Galewska- Kustra
Z muchą na luzie ćwiczymy buzie, Marta Galewska- Kustra
Wierszyki ćwiczące języki, Marta Galewska-Kutra oraz Elżbieta i Witold Szwajkowscy
wydane przez Naszą Księgarnię

Podobne posty: