sobota, 1 sierpnia 2015

Czy leci z nami pilot?

Wylądowaliśmy. Korsyko, witaj! Lot na szczęście krótki. Nie to, że się boję, ale szczególnym entuzjazmem do latania też nie pałam.


 
Przypomniało mi to moją pierwszą podróż samolotem. Całkiem zielona w tych sprawach, wsiadłam na pokład istniejącej wtedy linii AirPolonia, czy jakoś tak podobnie. Podróż z Warszawy do Londynu wówczas,  jakieś 12 lat temu, zaczęła się niefortunnie od odprawy na Etiudzie. Dobrych wspomnień nie mam. Potraktowani jak worki kartofli wsiedliśmy do samolotu, gdzie współtowarzysze, pewnie po lotniskowych przeżyciach, ostro doprawiali sobie podróż rozcieńczonymi procentami. Najbardziej zaskoczyły mnie jednak huczne oklaski na koniec lotu. Zdziwiona zapytałam sąsiadkę z jakiego to powodu. "Bo wylądowali!" " A nie mieli?"- zapytałam siebie  w duchu.
 Tak wspominam mój pierwszy lot. Bo tak jakoś mnie naszło podczas tego wczorajszego. Tyle się zmieniło od tego czasu. We mnie, w świecie dookoła. I na pokładach samolotów też.
Ale teraz cieszę już oczy pierwszymi widokami korsykańskich gór. A jutro może morze.