wtorek, 22 września 2015

Ukraść dniu dzień. 6 pomysłów na wygospodarowanie czasu dla siebie.



   "Światem zaczęła rządzić jesień", a mnie zaczął przerażać całkowity brak czasu dla siebie. Po prostu się nie wyrabiam. Do tej pory zasłaniałam się ilością pracy, dojazdami, papierami szkolnymi, inkowymi obowiązkami, ale prawda jest taka, że sporo czasu przelatuje mi po prostu przez palce.
   Podejmuję więc wyzwanie w celu ochrony czasu straconego.


Dziś w WYLICZANKACH 6 pomysłów na to jak, ukraść dniu trochę czasu dla siebie:

1. WYŁĄCZ TV
 Mimo, że bardzo jestem wyczulona na tę sprawę, to zdarza się, że telewizor jest włączony (szczególnie wieczorem), chociaż żaden program nas nie interesuje. Ale "gra". Z przyzwyczajenia. A potem narzekamy, że nie ma czasu na książkę, gazetkę, gitarę, muzykę... Postanowiliśmy więc z inkowym Tatą, że zanim pudło włączymy, to przeglądamy program i jeśli nic nas nie interesuje, TV udziału w wieczorze nie bierze.



2.  BĄDŹ OFFLINE
To moja zmora największa. Przez tę nową wypasioną komórkę po prostu trudno się powstrzymać i od samiuśkiego rana lecą fejsbuki, mejle, instagramy i wszystkie inne olaoopsy. FUJ!!!!! FUJ do potęgi!!! Będzie ciężko, ale zrywam z  tym. Telefon pozostanie przyrządem do dzwonienia i odbierania rozmów, a upust moim internetowym pielgrzymkom będę dawać w transporcie. Wieczory pozostawiam rodzinie, książce i moim pasjom.

3. SYZYFOWA PRACA
Lubię sprzątać, ale często robię to w bardzo nielogicznych momentach, a potem wściekam się na siebie i innych, że znów jest brudno. Np. umyję podłogę, a potem z Inulem moim wybieramy się na deszczową wyprawę i chciał nie chciał to błotko w kaloszach przynosimy. No, gdzie tu logika? No, gdzie?!  Więc sprzątnie z rozwagą.



4. RYTUAŁY
I jak już jesteśmy w temacie sprzątania i organizacji. Bardzo mi ułatwiają sprawę rytuały wieczorne i poranne, o których już pisałam w jesiennym poście. Przygotowanie ubrań na dzień następny, czy spakowanie torby bardzo usprawniają poranki. Ale dla mnie też ważne jest, by po wyjściu z domu zostawić po sobie porządek. W przeciwnym razie, gdy tylko przekręcę klucz w zamku, rzucam się w wir sprzątania i już po dniu.

5. JEDZENIE NA SZYBKO
Co wcale nie oznacza fast foody, lecz szybką decyzję w sprawie obiadokolacji. Nic tak nie zabija wieczoru, jak brak pomysłu na posiłek, późne zakupy i gotowanie. Najlepiej skorzystać z menu, o którym pisałam w poście o jesiennym oszczędzaniu. 
Innym sposobem jest gotowanie większej ilości jedzenia i mrożenie. Do tego oczywiście potrzebna jest większa zamrażarka, o której marzę, ale która, niestety, nie mieści mi się w małej kuchni.



6. LISTA LODÓWKOWA
Banalna sprawa, ale zmieniła nasze życie. Inkowy Tata, jak spora grupa facetów, jest wzrokowcem i mogę ględzić w koło o tym, że to i tamto trzeba zrobić i jak grochem o ścianę. Na szczęście oświeciło mnie i zmieniłam strategię.  Po prostu wypisuję wszystkie rzeczy do zrobienia i wywieszam je na lodówce. Przyrzekam, że działa. Są takie ranki, że jak oboje weźmiemy się do działania, to lista znika w pół godziny. Wenus i Mars w zespołowym działaniu są o wiele skuteczniejsze, niż samotna planetka.

To kilka pomysłów, które mam nadzieję, oddadzą mi trochę dnia. Ale bardzo chętnie skorzystam z Waszych rad. Piszcie więc, proszę.