poniedziałek, 7 grudnia 2015

Matka też człowiek, czyli kiedy moje dziecko jest nie do wytrzymania.



Dla każdego rodzica własne dziecko jest najwspanialsze, najcudowniejsze, najmądrzejsze i najpiękniejsze.
I dla mnie oczywiście też. Jestem pewna, że mam w domu małego geniusza, przyszłą primabalerinę, primadonnę, gwiazdę światowej palestry lub zdobywczynię Nobla.


 Są jednak takie chwile, kiedy najchętniej założyłabym słuchawki na uszy i klapki na oczy i odizolowała się od małej bestii.

KIEDY MOJE DZIECKO JEST NIE DO WYTRZYMANIA?


1.Poranna musztra.
Od rana. Gdy tylko Inka się budzi. W tej właśnie sekundzie rozlega się krzyk, wrzask i pisk przeraźliwy: "Mamo, już!!!!!!"
Inka otworzyła oczęta i każda sekunda zwłoki grozi gniewem bestii i sąsiadów. Dramatyzmu sytuacji dodaje nieludzka godzina, bo wskazówki zegara rzadko przekraczają 6.30.

2. Magia i przekleństwo wieczornych rytuałów.
 Kiedy byłam świeżo upieczoną mamą, duma mnie rozpierała podczas rozmów z koleżankami lub wertowania  wpisów zrozpaczonych mam. Inka bardzo szybko zaczęła przesypiać całe noce i to było genialne po prostu. Z czasem jednak się okazało, że trochę gorzej jest z samym zasypianiem.
Uskutecznialiśmy noszenie na rękach, śpiewanie, przenoszenie z łóżka rodziców i trzymanie za rękę. 
W końcu wprowadziliśmy ściśle określony rodzinny rytuał: łóżko, mleko, tata gra na gitarze, a mama czyta książkę. Działa! Magia rodzinnych rytuałów nie ma sobie równych, ale jest również przekleństwem ogromnym dla padających na pysk rodziców.




3. "Ja sama."
Etap, przez który wszyscy rodzice muszą przejść. Najpierw wyczekiwany, potem znienawidzony. Bo tylko śpieszący się rodzic wie, czym jest samodzielność dziecka, gdy w perspektywie mamy dojazd pociągiem do pracy. Paradoksalnie, im wcześniej wstajemy, tym dłużej wszystko trwa.

4. "Mamo, joć!!!"
Masz przyjść teraz, natychmiast! Nieważne, czy masz ręce w kotletach mielonych, czy sprawdzasz klasówki. Masz przyjść, bo tata tak dobrze tego misia z szafy nie zdejmie.

5. Mycie głowy.
Chyba znane w wielu domach. Boję się, że sąsiedzi w końcu opiekę socjalną na nas naślą. 



O, to mnie wkurza. Ale matka też człowiek i wkurzać się ma prawo.